28 sierpnia 2003 r. w Mariampolu
Mariampol był przed II wojną światową tętniącym życiem miasteczkiem,
rozlokowanym na wyniosłej skarpie, lewego brzegu Dniestru. Miejscowość,
wyróżniała się od innych osad Kresów Wschodnich II
Rzeczypospolitej tym, że stanowiła wotum wdzięczności za powodzenie
polskiego oręża w bitwach z Turcją - nosiła nazwę wziętą z imienia
Bogarodzicielki i słynęła z cudownego wizerunku Matki Boskiej,
ofiarowanego przez hetmana Stanisława Jabłonowskiego, po powrocie z
Odsieczy Wiedeńskiej do tutejszego kościoła.
Obraz Matki Boskiej Zwycięskiej darzył łaskami
licznie przybywających do Mariampola pielgrzymów. Przez 250 lat
utrwalała się tradycja Miasta Maryi, w którym żyli zgodnie
Polacy, Żydzi i Ukraińcy. W 1945 r. uciekający przed pożogą
pobratymczych mordów, wysiedleni z nakazu jałtańskiej zmowy
mieszkańcy Mariampola - nie mieli możliwości uratowania
wielopokoleniowego dorobku. Ocalając życie, porzucali domy, pola
uprawne, sprzęt, warsztaty pracy, mogiły swoich przodków. Nie
zapomnieli jednak, o zabraniu ze sobą, w tułaczkę wizerunku Patronki
miasta. Obraz towarzyszył im w drodze na Ziemie Odzyskane, przybył wraz
z nimi do Głubczyc. Przez cały ten niespokojny czas dodawał otuchy,
chronił przed nieszczęściami, nie pozwolił zginąć, zatracić się.
Kustoszem wizerunku był ostatni proboszcz Mariampola, chwilowo osiadły
w Głubczycach. Po jego przeniesieniu się do Wrocławia, do kościoła NMP
Na Piasku, obraz powędrował wraz z nim i tam cieszy się
szczególnym kultem. Matka Boska Mariampolska przyciąga przede
wszystkim Kresowian. W drugą niedzielę września odbywa się doroczna
uroczystość odpustowa. Wtedy to do Wrocławia przybywają żyjący jeszcze
Mariampolanie, ich dzieci i wnukowie. Łaskami słynący obraz ogniskuje
bowiem pełne nostalgii wspomnienia z lat młodości, pamięć o przeżytych
tragediach, a także wyzwala inicjatywy przebaczenia, pojednania.
Symbolem tych, jakże pozytywnych relacji, pomiędzy dawnymi a obecnymi
mieszkańcami Mariampola jest powrót do tego miasteczka wizerunku
Matki Boskiej Zwycięskiej w postaci kopii obrazu ofiarowanego w 2001
roku przez wnuków tych, co obraz do Polski z pożogi wojennej
unieśli. Obraz umieszczony został w cerkwi, która z
równym powodzeniem służy wiernym grekokatolickiego i
prawosławnego wyznania. Zainicjowane przed 7 laty wzajemne kontakty
byłych i aktualnych obywateli tej, liczącej obecnie, niewiele ponad
1000 mieszkańców miejscowości - owocują nad podziw. Miarą
uznania dla ludzi, którzy obciążeni traumą ludobójstwa
popełnionego na najbliższych członkach rodziny w ramach czystki
etnicznej, która miała przynieść “samostijność”
Ukrainy - wyciągnęli w geście pojednania ręce i w sercu swoim nie
wystawiają rachunku krzywd, wobec tych, których reżim sowiecki
wysiedlił z połonin bieszczadzkich i osiedlił w Mariampolu było
wyróżnienie liderów owych działań w obecności Ojca Św.
Jana Pawła II, podczas Jego wizyty apostolskiej we Lwowie medalem
“pojednania”. Wyróżnienie to przyznane było przez
Kapitułę, w której zgromadzeni są najwybitniejsi politycy
zaangażowani na rzecz wzajemnego ułożenia przyjaznych stosunków
pomiędzy Polską a Ukrainą. Przynajmniej raz w roku do Mariampola
przyjeżdża autokar z Polski wypełniony “sentymentalnymi
turystami”. Przyjezdni są goszczeni, przeważnie w swoich dawnych
domach przez tych, którzy zostali na ich miejsce osiedleni. Tak
samo wyrwanych przez nieludzki system z małych ojczyzn: połonin
huculskich, z przełęczy bieszczadzkich, okolic Przemyśla, Jarosławia
Przez kilka w dni odbywa się swoiste misterium: obcowania z
przeszłością. Następuje zbliżenie z tymi, którzy są już w innym
wymiarze, czas się cofa do okresu młodości, dzieciństwa. Wszystko
przypomina ślady, nieżyjących już rodziców dziadków,
rodzeństwa, przyjaciół. A kaliny nadal rosną czerwone. 0 poranku
i w południe, wieczorem, jak za dawnych lat - krowy przepędzane są nad
Dniestr i z pastwisk nadrzecznych wracają - krocząc główna
ulicą, życie toczy się niespiesznie.
W tym roku, w kalendarzu obrządku wschodniego, święto Wniebowzięcia
Najświętszej Maryi Panny wypadło w czwartek 28 sierpnia. W cerkwi, do
której zbudowania, jeszcze przed wojną przyczynił się
zamordowany w 1940 roku, w niewyjaśnionych jeszcze do dzisiaj
okolicznościach ks. proboszcz Bosak odbyło się nabożeństwo, w całym
tego słowa znaczeniu - ekumeniczne! Pod przewodnictwem dwóch
biskupów grekokatolickiego i prawosławnego, a także w asyście
przybyłego z Wrocławia wraz z 50 pielgrzymami z całej Polski ks.
Stanisława Pawlaczka, proboszcza parafii NMP na Piasku we Wrocławiu -
odprawiono uroczysta Mszę Św. poprzedzającą poświęcenie kamienia
węgielnego pod budowę kaplicy, w której według zamierzeń
fundatorów ma zamieszkać wizerunek Matki Boskiej Mariampolskiej.
Kaplica ma powstać na wysokim brzegu Dniestru, tak aby była widoczna z
daleka. Ma być wzniesiona, nie tylko dla chwały Matki Bożej, ale
również ma być także symbolem pojednania, pieczęcią
uwiarygodniającą skomplikowany proces wybaczenia, bez którego
pojednanie jest niemożliwe. Z Cerkwi, w uroczystej procesji
wyprowadzono obraz w asyście ponad tysiąca osób - ludu bożego
trzech wyznań - dwóch języków, hierarchów ubranych
w bizantyjskie szaty. Powiewały feretrony, niósł się melodyjny
śpiew diaków. Barwny korowód skierował się na
wzgórze, na którym przed wiekami hetman Stanisław
Jabłonowski wzniósł zamek. Niewiele pozostało z warownego grodu.
Ale ostała się brama. Symboliczna “porta”, przez
którą wierni i prowadzący ich kapłani przechodzą. Droga pnie się
pod górę na szczyt skarpy nadbrzeżnej. W dole płynie Dniestr - w
tym roku wyjątkowo płytki, do tego stopnia, że można przejść na drugą
stronę rzeki, a woda będzie w najgłębszym miejscu sięgać najwyżej po
pas. Polacy i Ukraińcy zgromadzili się wokół krzyża postawionego
w miejscu w którym ma być wybudowana kaplica, poniżej krzyża
znajduje się olbrzymi głaz - kamień węgielny, który będzie
podwaliną przyszłej budowli. Głównym celebransem jest ks. biskup
Eugeniusz Mądry, ordynariusz grekokatolickiej diecezji w Stanisławowie.
Mocnym basem śpiewa modlitwy, odpowiadają mu pozostali duchowni i
chór cerkiewny. Słońce chyli się ku zachodowi. Ceremonia toczy
się niespiesznie. Jest schyłek lata, jest bardzo ciepło - wszyscy
uczestniczący w tej ceremonii mają poczucie jakiejś, szczególnej
wyjątkowości. Są przecież Polacy, są Ukraińcy, są popi, księża,
kobiety, mężczyźni, dzieci, młodzież! W XXI wieku, ponad pięćdziesiąt
osiem lat od tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły tą okolicą
i które spowodowały, że trzeba było uchodzić. Uciekać, ratować
się przed niechybną śmiercią zadaną niejednokrotnie w sposób
okrutny. Trzeba było porzucić ziemię rodzinną, krainę dzieciństwa.
Domy, ogrody, ziemię. I to wszystko co nas, tak teraz bardzo pociąga -
malowniczą skarpę naddniestrzańską, rozległe błonia, ciche i spokojne
miasteczko. A jednak tu wróciliśmy, a ci, którzy teraz tu
mieszkają witają nas przyjaźnie! Na zakończenie uroczystości,
asystujący ks. Biskupowi batiuszka, bardzo starannie wszystkich i
wszystko co było w jego zasięgu pokropił wodą święconą. Parę kropel
spadło mi na wargi, dotąd czuję ich smak.
Przybyły z Kanady Tadeusz Cieński jest synem Maryli Jabłonowskiej,
córki ostatniego męskiego reprezentanta tej rodziny - wywodzącej
się z prostej linii od Wielkiego Hetmana Koronnego. Jego obecność
tutaj, razem z nami była wyraźnym dowodem na to, że historia, nawet
bardzo odległa może mieć żywych świadków. Nic materialnego może
się nie ostać. W końcu burzyć jest łatwiej niż budować, ale pamięć
pozostaje ,przekazywana w sztafecie pokoleń. Płynąca w strumieniu
pamięci Matka Boska z kaplicy polowej księcia Stanisława
Jabłonowskiego, prrapradziadka mojego przyjaciela powróciła na
swoje dawne miejsce.
Wieczorem uczestniczyliśmy w festynie zorganizowanym w tamtejszej
szkole. Radowano się również z tego powodu ,że tutejszy samorząd
postanowił powrócić do starej, historycznej nazwy Grodu Maryji -
Mariampola. Wszyscy się bardzo cieszyli . Recytowano wiersze ,orkiestra
grała skoczne melodie. Wygłaszano natchnione przemówienia.
Miejscowi śpiewali Szcze ne wmerła Ukrajina ... Polacy mieli łzy w
oczach.
Stanisław
Wodyński – przodownik turystyki kajakowej PTTK
48-140
Branice
ul.
Słoneczna 5/3
tel.
0-77 4860 008
e-mail:
stachwody@poczta.onet.pl Stronę tę odwiedziło od
grudnia 2003 ....... osób